Strona główna > Polityka, Powiat > 16 II 2012 – Pryzmaty

16 II 2012 – Pryzmaty

Zajmuję się ostatnio analizą kilku budżetów samorządów powiatowych z różnych miejsc Polski. Porównaniu poddałem następujące dane:

– zmiana budżetu 2012 w stosunku do 2011 (procent inwestycji do całości budżetu, udział środków zewnętrznych oraz stosunek wydatków inwestycyjnych do bieżących)

– kto politycznie kieruje powiatem

– struktura powiatu (czy są duże miasta, struktura bezrobocia, ilość jednostek podległych).

W związku z tym, że moje wyliczenia są dość zgrubne i na pewno do fachowości ekonomistów mi daleko, przedstawię tylko wnioski bez szczegółowych wyliczeń. Uchwały budżetowe z reguły różnią się tylko powierzchownie, po przestudiowaniu proporcji, okazuje się, że można zauważyć ciekawe prawidłowości:

1. Powiaty są na skraju możliwości inwestycyjnych – rygory nowej ustawy o finansach publicznych hamują nowe inwestycje na tym samym poziomie co zaciągnięte kredyty na inwestycje dotychczasowe.

2. Na początku funkcjonowania samorządu powiatowego (1998-2002) do dyspozycji władz powiatów było niekiedy tylko 4-5% całego budżetu – tylko tyle było środków własnych – reszta to „pieniądze znaczone” – dotacje i subwencje. Dzisiaj większość samorządów ma już do wolnej dyspozycji ponad 25% całego budżetu. Pozornie. Powody z poprzedniego punktu decydują jednak o tym, że znowu do dyspozycji jest zwykle poniżej 10%.

3. Podobna skala nakładów na opiekę społeczną, oświatę i wspieranie NGO charakteryzuje powiaty bez względu na to czy rządzi PO, PiS, organizacje lokalne czy PSL. Wnioskuję stąd, że panuje pewien determinizm ekonomiczny – bez względu na to kto rządzi – stworzy podobny budżet w dzisiejszych realiach, będzie w podobny sposób ograniczał koszty. Można też patrzeć na to odwrotnie – krytyka budżetu przez opozycję nie jest zależna od barw politycznych –  tylko od istoty „opozycyjności” rozumianej jako obowiązek bycia „kontra”.

4. Najbardziej niepokojący wniosek – powiększająca się skala zadań bez przesuwania środków na nowe cele (Związek Powiatów Polskich od dawna domaga się modyfikacji ustawy samorządowej) doprowadził do kryzysu inwestycji. Niestety, samorządy powiatowe mogą nie skorzystać zbyt wiele ze środków z następnego okresu projektowania budżetu Unii Europejskiej.

Polecam również:

http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/05/12/czy-samorzady-wstrzymaja-inwestycje/

http://www.ekonomia24.pl/artykul/512065.html

  1. bogna
    17 Luty 2012 o 06:35

    zgodzisz się Tomku że rosnąca w zastraszającym tempie biurokracja państwowa, która pochłania coraz więcej środków z budżetu państwa doprowadzi do braku środków na rozwój w małych miastach i powiatach. Zbędne etaty urzędnicze powstające w administracji państwowej w czasach kryzysu to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Gdy to jeszcze połączymy z wszechobecnym nepotyzmem urzędniczym, czyli brakiem profesjonalizmu i wiedzy urzędników którzy często nie posiadają kwalifikacji zgodnych z wykonywaną pracą wtedy osiągniemy wyniki spadkowe. W końcu kiedy środki na rozwój miasta są małe i do tego urzędnicy źle nimi zarządzają to wszystko razem wzięte daje efekt upadku miasta, miast i powiatów.

    • 17 Luty 2012 o 07:41

      Mam wrażenie, że powiększanie biurokracji może być rzeczywiście hamulcem, ale nie zgodzę się, że mamy do czynienia z „wszechobecnym nepotyzmem urzędniczym, czyli brakiem profesjonalizmu i wiedzy urzędników którzy często nie posiadają kwalifikacji zgodnych z wykonywaną pracą”. Jestem pewien, że urzędnicy są w większości ludźmi uczciwymi, a złe zjawiska są wyjątkami a nie regułą.
      Likwidacja urzędów mogłaby także mieć odwrotny skutek – jeśli zlikwiduje się urząd to dostęp ludności do możliwości załatwiania spraw się zmniejszy. Pozdrawiam

  2. Pola
    17 Luty 2012 o 09:15

    Jest w tym trochę prawdy, weźmy za przykład wielu naszym ministrów nikt nie kwestionuję ich inteligencji, chodzi raczej oto żeby minister wiedział co w trawie piszczy i tak jeśli minister sprawiedliwości nie ma wykształcenia prawniczego lub pokrewnego to wiadomo że jego doradcy wcisną mu każdą ustawę bo on nie będzie się na tym znał i takie sytuacje to zły znak ponieważ każdy minister powinien być w stanie znać się na rzeczach które robi a nie tylko brać pensje za stanowisko, przecież na jego miejsce można było powołać fachowca.
    Mam na myśli to to że jeżeli taki przykład idzie z góry i w dodatku ministerstwa nie mają najlepszych fachowców to to też wpływa w jakimś procencie negatywnie na rozwój państwa.

    • 17 Luty 2012 o 10:15

      Nie zawsze. Minister Obrony Narodowej nie musi być wojskowym. Tak samo uważam, że akurat powołanie Gowina ma sens.

  3. good
    17 Luty 2012 o 19:18

    KAŻDY POWINIEN ROBIĆ TO CO POTRAFI NAJLEPIEJ , A MACHINA PAŃSTWOWA NIE POWINNA BYĆ POLIGONEM DOŚWIADCZALNYM DLA NIE WŁAŚCIWYCH LUDZI NA NIEWŁAŚCIWYCH MIEJSCACH. JEST XXI wiek i państwo powinno być stać na samych fachowców w tej machinie państwa a nie na obsadzanie niefachowcami. Przecież ważniejsze jest to żeby mieć najlepszego człowieka i żeby był on na właściwym miejscu, a nie obsadzać byle kogo i to tylko dlatego że należy on partii X. Bo z partii Y nikogo nie wezmą bo to przeciwnik polityczny, ale za to fachowiec i byłby lepszy i to jest problem władzy. Że panuję tendencja zbyt częstego obsadzania słabymi ludźmi, tylko po to żeby wszyscy byli z tej samej partii żeby zwiększyć monopol tej władzy na każdym szczeblu
    a jak są lepsi fachowcy ale z innych partii to się ich odrzuca nie podoba mi się to wszystko. Ta ślepota rządzących których punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: