Strona główna > Polityka > 31 V 2012 – Katastrofa Obamy

31 V 2012 – Katastrofa Obamy

O tym, co miał fantazję powiedzieć prezydent USA powiadomiły już niemal wszystkie ważne media na świecie. Oczywiście, tylko w Polsce informacje na temat słów o „polskim obozie śmierci” znalazły się w mainstreamie. Ważne jest abyśmy spróbowali na chłodno ocenić co się stało i co się może jeszcze wokół tej kompromitacji wydarzyć.

Na początku chciałbym, żeby było jasne, że nie mam żadnych wątpliwości iż słowa Obamy nie były wypowiedziane z premedytacją. Ci, którzy doszukują się w nich złej intencji nie mają racji. Jest znacznie gorzej dla USA – ta kompromitacja to błąd administracji – brak profesjonalizmu asystenta i szefa protokołu Białego Domu, którzy nie dopilnowali tego, co zostało wyświetlone na prompterze. Tak więc szef największego mocarstwa na świecie otacza się ignorantami. Nie wiem, czy na taką okoliczność absolwent renomowanej uczelni nie powinien sam wiedzieć co mówi, ale trudno – może za wiele obowiązków – nie oceniam.

Gest uhonorowania Jana Karskiego jest jasną wskazówką, że Obama „chciał dobrze”. Wyszło mu jak wyszło. Jeśli ma takich doradców to już przegrał wybory. Republikanie zmiażdżą tak słabego prezydenta. Będzie tak, jak z Carterem – jedna demokratyczna kadencja i goodbye.

Partia Demokratyczna, która ma w swoim logo osła (patrz – zdjęcie) ma szczęście do prezydentów, którzy sypią wpadkami. Mogę przypomnieć historię z pobytu świeżo upieczonego prezydenta Clintona w Rumunii. Clinton chciał uhonorować w Bukareszcie kraje Europy Środkowej, które wybiły się na demokrację. W podzięce Clinton otrzymał symbol rewolucji rumuńskiej – flagę narodową z wyciętym komunistycznym godłem. Taką jak tutaj. Clinton bardzo podziękował z wdzięcznością za… poncho.

Kompromitacja Obamy ma jednak także wymiar krajowy. To, co opowiada Miller z Kaczyńskim o żądaniu przeprosin wskazuje na to, że zapomnieli, że amerykańscy prezydenci za nic nie przepraszają – tak już jest. Natomiast istotny jest brak istotnego gestu naszej dyplomacji – wystarczyłaby zapowiedź wezwania ambasadora na konsultacje. Albo opublikowanie pytania o los więźniów w kubańskim więzieniu w Guantanamo. Tylko nikt tego nie zrobi jeśli okaże się, że ktoś z MSZ nie skonsultował przemówienia jeśli była wcześniej taka propozycja.

Kategorie:Polityka Tags: , , ,
  1. Adam
    31 Maj 2012 o 18:44

    Jestes bardzo laskawy dla Baracka Husseina Obamy. I zastanawia mnie skad u Ciebie taka pewnosc, ze nie bylo w tym premedytacji? Ksiądz Bronisław Bozowski mawiał, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”. Jaki to może być dla nas znak? Ano taki, ze obecna administracja USA nie widzi w nas partnera/ sojusznika/poplecznika z ktorym nalezaloby sie liczyc. Jednak przy okazji wkladania kamyczka do amerykanskiego ogrodka ( na co wg mnie zasluzyli) warto zastanowic sie co robia nasze „elity”, ze jestesmy tak traktowani na swiecie? Co robia? Nic albo prawie nic co mogloby to zmienic. Bo slusznie zauwazyles, ze kawa juz sie wylala i obecne żądanie przeprosin od prezydenta BHO nie ma wiekszego sensu. Chyba czas na jakies delikatne przedefiniowanie naszych priorytetow w polityce zagranicznej.

  2. 31 Maj 2012 o 18:57

    Masz wiele racji, różnimy się tylko tym, że uważam, że Obama zrobił to z braku wiedzy, gdyż nie ma interesu pewnie, żeby kopać się z myszą. Ale kto wie…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: