Strona główna > hobby > 16 XI 2016 -Wyzwanie noworoczne wykonane – 1050km/2016roku

16 XI 2016 -Wyzwanie noworoczne wykonane – 1050km/2016roku

1050km/2016 – zobacz video

Przed chwilą wróciłem z treningu biegowego. Szczególnego, bo dzisiaj przekroczyłem granicę 1050 km wybieganych w tym roku. Taki plan postawiłem sobie na ten rok. Dzisiaj czuję satysfakcję, że udało mi się ten cel osiągnąć. Post powstał głównie dlatego, że mam poczucie, że osiągnięcie celu zawdzięczam nie tylko sobie, chciałem więc podziękować i pozdrowić tych, którzy w różny sposób pomogli mi w tym roku.

Przyjaciele w ostatnich 2 latach (tyle mniej więcej biegam) często pytali mnie skąd biorę czas na bieganie. Z potrzeby biegania. Można sobie wszystko tak poukładać, że tzw „normalne” życie na tym nie ucierpi. Ucierpiała tylko statystyka oglądalności kanałów informacyjnych. Często biegam między 19-20. Wiecie co mnie ominęło. Nie czuję, żebym coś stracił:)

Nie jestem lekarzem – nie będę więc pisał o zdrowotnych korzyściach aktywności fizycznej. Powiem tylko to, co jest subiektywne – czuję, że lepiej śpię, mniej się denerwuję, mniej choruję. Noszę znacznie mniejsze ubrania:) Chociaż akurat tego nie planowałem. Znacznie lepiej jem – dużo bardziej świadomie. Paradoksem jest to, że miałem w ogóle nie chodzić. Dopiero w wieku 4 lat zacząłem chodzić – ci, którzy o tym wiedzą trochę inaczej patrzą na moje bieganie. Trochę jak na cud.

Przesunąłem granicę tego, co jest dla mnie „możliwe”. Dzisiaj już wiem, że niemożliwe prawdopodobnie nie istnieje. To, czego udało mi się dokonać w tym roku, w tamtym przyjąłbym jako nieprawdopodobne. 8 marca 2015 przebiegłem pierwsze 2 km. Myślałem, że to ostatnie moje wyjście na bieganie. 3 miesiące później przebiegłem już 10 km, rok później półmaraton. Mam nadzieję, że to nie koniec, na dystans królewski już się zapisałem. Dzisiaj myślę, że może się nie udać, jutro będę na mecie. Jak się nie uda, to wstanę, poprawię się i dobiegnę pojutrze.

Poznałem mnóstwo osób, które dzielą ze mną sportową pasję. Niektórzy byli bardzo blisko, tylko, że wcześniej nie mieliśmy okazji porozmawiać o sporcie.

Nie byłoby wyzwań bez osób, które dają inspirację. Pierwszą była moja Siostra, której zacięcie do biegania wbrew wszystkiemu było dla mnie wielką motywacją. Mamy dużo wspólnego, wiele nowych wspólnych cech ujawnił sport.

Obserwuję od początku swoich przygód biegowych Krystiana, którego poznałem na nowo jako kolegę z pracy, ale także jako przyjaciela, z którym godzinami potrafimy analizować każdy start. W tym założyliśmy wspólnie stowarzyszenie Klub 42,2, chcąc zintegrować środowisko amatorów biegania, kolarstwa i pływania. Krystian w tym roku ukończył mordercze zawody Ironmana. Miałem okazję kibicować mu wspólnie z jego rodziną. Pewnie gdzieś tam w tle pojawił się wtedy pomysł, żeby trochę intensywniej włączyć do treningu rower i pływanie (dzięki Kamil). Nie wiem czy kiedyś wystartuję w triathlonie, ale korzyści wydolnościowe widzę już dzisiaj – dzięki temu poprawiłem swoje rekordy na 10 km i w półmaratonie.

Chciałbym przekazać swoją wdzięczność wszystkim, którzy w Lęborku, Gdyni, Gdańsku wspierali mnie dopingiem – jeździli za mną w śniegu, deszczu i upale. Wiem, że poświęciliście swój czas dla mojego kaprysu, ale nie wiecie, że kilka startów ukończyłem tylko dlatego, że byliście na mecie. Nigdy nie zapomnę gdy kończyłem półmaraton w Gdyni, skurcze rozszarpywały mi nogi i zobaczyłem na mecie Arka i Kazia. Dostałem skrzydeł. Tyle razy jeździli ze mną także Beata, Basia, Marta. Na mecie czekali Adam, Donata, Mrówa, Gosia, Marcin, Nicole, Hannes, Marta, Robert. Zawsze byłem kibicem, dotąd nikt mi nie kibicował w sporcie, teraz wiem, co czują bohaterowie na mecie. Pomimo moich wyników trzymaliście kciuki. Dzięki.

Dziękuję Arturowi za to, że dzięki bieganiu odnaleźliśmy się po latach. Okazało się, że po 25 latach łączy nas nie tylko licealna ławka. Szacunek dla Twoich pasji.

Dzięki dla członków stowarzyszenia Klub 42,2. Fajnie czuć, że nie jesteśmy sami.

Pozdrawiam Anię, którą podziwiam za to, że zmuszona sytuacją wzięła sprawy w swoje ręce i dzięki temu powstałą świetną poradnię dietetyczną, z której usług miałem przyjemność korzystać. Polecam Annvita Lębork

Pozdrawiam wszystkich, którzy dzielili inne moje pasje, dając mi czas na odpoczynek, regenerację, przyjemność – szczególne pozdrawiam Mroczne Arbuzy.

Chciałem przypomnieć, że najwierniejszym kibicem jest moja Mama, która traktuje mnie jak Mo Faraha. Przesadza w zachwytach, ale wiem, że myśli, że mogło to wszystko potoczyć się inaczej. Dziękuję Bogu, że przeszedłem ten rok bez poważniejszych kontuzji i że znalazłem bieganie. 1050 lat chrztu Polski – coś udało się dołożyć od siebie. To dla mnie wielkie szczęście.

Trzymajcie kciuki 9 IV.

Tomek

  1. anna
    17 Listopad 2016 o 07:12

    Tomku, to zapewne dopiero początek, piękny początek, Twoich sportowych zmagań. Gratuluję i podziwiam, a hasło „Niemożliwe nie istnieje” wpisuję na swoją listę motywatorów🙂

  2. 17 Listopad 2016 o 07:26

    Tomku, to zapewne dopiero początek – piękny początek – Twoich sportowych zmagań. Gratuluję, a hasło „Niemożliwe nie istnieje” wpisuję na własną listę motywatorów🙂

  3. Arek Koss
    17 Listopad 2016 o 11:48

    Tomek, gratuluję wyników, podziwiam twoją konsekwencję. Brawo

  4. E
    17 Listopad 2016 o 14:54

    ..jak już mówiłem: good job!👏

  5. Wojtek
    17 Listopad 2016 o 14:54

    ..jak już mówiłem: good job!👏

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: